środa, 22 lipca 2009

Z zapisków porzuconego dzidziusia

Jestem u Niej, ale czuję, że Ona mnie nie chce. Czuję to. Czuję Jej nerwy i strach. Kłóci się z Nim. On mnie też nie chce. Nie wiem, co ze mną zrobią. Mogą zrobić, co chcą.



Jestem już długo, ale nie wiem ile. Robi się coraz ciaśniej. Pewnego razu obudziłem się głową do dołu i tak już zostało. Więcej słyszę i czuję. Czasami myślę, że czuję to, co Ona.

Nie lubię się. Po co ja się tutaj pojawiłem? Jestem bez sensu. Powinno mnie nie być.

Ona nigdy do mnie nie mówi, nigdy mnie nie głaszcze. Jego już dawno nie słyszałem. Ale słyszałem, jak Ona płacze. Też płakałem – bo Ją kocham.



Dzisiaj jest strasznie – boli mnie głowa, coś mnie pcha w dół i ściska. Boże ratuj mnie. Słyszę dużo głosów. Ona krzyczy. Oni coś jej zrobili. Boże ratuj.

Nie chce od Niej iść, NIE CHCE. Mam tylko Ją.



Jest mi zimno. Nie ma nic, nie ma Jej, ale Ją słyszę – tylko inaczej. Jest bardzo jasno i głośno. Coś ze mną robią, ale to już nie boli.

Dali mnie Jej, ale Ona mnie nie chciała dotknąć. Zabrali mnie.

Może Ją jeszcze zobaczę. Ja chcę do Niej – mam tylko Ją.



Woda leci mi z oczu. Dużo wody. Długo nikt nie przychodzi. Nie ruszam się.

U Niej się ruszałem. Było fajnie. Gdy Ona szła, kołysałem się.

Karmią mnie, potem śpię i śni mi się Jej głos. Gdy mnie kąpią, czuję się przez chwilę jak Tam. Ale potem znowu jestem sam. I słyszę płacz innych. Dużo płaczu.



Tu nie jest już jak Tam. Czuję zimno, czuję więcej bólu i bardzo tęsknie. Nie wiem dlaczego, ale bardzo – tak bardzo, że cierpię. Nikt mnie nie przytula. Tylko dają jeść i idą. Ale ja nie wołam tylko jeść, ja wołam do Niej. Dlaczego jestem sam? Dlaczego w ogóle jestem – tylko dla cierpienia? Jaki mam sens? Nie mam sensu.

Woda leci mi z oczu. Nikt nie przychodzi, bo przed chwilą jadłem.



Już długo jestem Tutaj. Nie wiem, jak długo. Myślę, że dłużej tego nie wytrzymam. Nie ruszam się. Nie mówią do mnie. Słyszę dużo płaczu innych.

Widzę tylko sufit – cały czas sufit. Koło mnie leżała taka jak ja – bez sensu. Ale Oni do niej przyszli. Wzięli ją na ręce i pocałowali – widziałem. Przez chwilę nie płakała. Potem poszli, ale znowu wrócili i tak wiele razy. Wszyscy byli szczęśliwi. Raz wzięli ją ze sobą i już jej nie słyszałem.



Ja też chcę być szczęśliwy. Dlaczego jestem gorszy? Dlaczego jestem gorszy? Przepraszam, że jestem gorszy, że jestem zły. Ja też chcę do Nich. Żeby mnie przytulili, żeby mnie pocałowali, żeby mnie wzięli.

Boże ratuj mnie. Ratuj.



Leżałem długo. Przyszli inni. Tak ładnie wykrzywili usta, ja też wykrzywiłem. Cieszyli się. Wzięli mnie na ręce. A potem poszli …



Znowu są. Są. Zabrali mnie Gdzie Indziej. Słyszałem tam to, co u Niej – bzyczenie, ćwierkanie, brumczenie. Czułem powietrze, wiatr na policzku. Czułem inny zapach. Byłem taki szczęśliwy, że nawet kropla wody nie popłynęła.

Ale znów mnie zostawili, poszli. Byłem sam. W nocy popłynęło dużo wody z moich oczu. Czułem Boga i krzyczałem wtedy: ratuj!



Długo ich nie było, ale przyszli. Często przychodzili i pewnego razu zabrali mnie Na Zawsze.

Teraz jestem Na Zawsze. Ale w nocy śni mi się płacz, dużo płaczu. Oni tam płaczą, tak jak ja płakałem. Oni czekają. Oni naprawdę cierpią. Myślą, że są bez sensu.

wtorek, 14 lipca 2009

Wiersz na rok kapłański

rozpłakał się deszcz pod krzyżem
i strasznie tak szlochał samotny
że nie ma domu, gdzie by się schronił
że za próg nie pozwolą mu nawet
że słońce się przed nich chowa
że za towarzyszy ma wichry i burze
że nie zna miłości
zawsze sam, zawsze przemokły

gdy słońce swym pięknym uśmiechem
zbyt mocno już ludzi porazi
wzywają go
nie szczedza modlitw
a potem mówią: idź precz!

i płacze tak deszcz nad swym losem
dlaczego - pyta Jezusa - tylko dzieci i zakochani
czasem
przebywają z nim przez moment
lecz wnet uciekają, zrugani przez matki
do swoich ciepłych izdep?

i cud nagle stał się ogromny
bo Bóg z krzyża doń zstąpił
obiął ciepło spojrzeniem i rzekł:

nie kłóć się z powołaniem, choć cięzkie
bo bez ciebie nic nie zakwitnie, nic nie urośnie
jeno na pustyni ciernie
ty jesteś darem dla świata
i człowiek bez ciebie zginie
ważniejszyś niż pokarm
ciebie to właśnie wybrałem
na służbe w tak wielkiej sprawie
bo znam twą wrażliwość

uśmiechął się deszcz pocieszony
przepiękną tęczą
i odszedł padać
już w inne strony
lecz zawsze pod kapliczkami przyklękał
i padał tam potokiem modlitw
a kwiaty tak pięknie tam rosły

środa, 1 lipca 2009

Zrodziłaś nas ziemio

zrodziłaś nas ziemio na książąt
zrodziłaś nas ziemio na królów,
zrodziłaś nas w strugach krwi
na popiół i ból

naszych sąsiadów zrodziłaś
na carów i cesarzy, kanclerzy
co nam tysiącem ścietych głów odbierali życie
wśród łez matek, sierot i wdów

zrodziłaś nas na poetów i piewców
cierpienia i piekna macierzy
zrodziłaś nas na proroków
i chlebem ojczystym pachnących papieży

na tych piastowskich polach
zrodziłaś nas ziemio grzesznych
szukających Boga, ślepych
ześ nas zrodziła bądz błogoslawiona ziemio
ojców i dziadów i bohaterów naszych

Ulmowie

Podczas II wojny światowej Polska była jedynym krajem, w którym za pomoc Żydom groziła kara śmierci, mimo to, to właśnie Polaków jest najwięcej pośród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Według szacunków historyków z IPN w ratowaniu Żydów w czasie hitlerowskiej okupacji brało udział ok. 1 miliona Polaków. Kilkanaście tysięcy Polaków zostało zamordowanych przez oddziały SS za ukrywanie osób żydowskiej narodowości. Głównym motywem takiej heroicznej postawy było ewangeliczne wezwanie do miłości bliźniego.

O rodzinie Ulmów

za: /dziedzictwo.ekai.pl/ oraz /adonai.pl/



Na okładce książki autorstwa Mateusza Szpytmy i Jarosława Szarka zamordowana rodzina (fot. Józef Ulm)



Józef Ulm urodził się w 1900 r. Był znanym w okolicy utalentowanym sadownikiem, hodował pszczoły i jedwabniki. Był także społecznikiem, bibliotekarzem i działaczem katolickim. Jego wielką pasją było fotografowanie.

O 12 lat młodsza żona Wiktoria zajmowała się domem i dziećmi – w ciągu siedmiu lat małżeństwa urodziła ich sześcioro, a w momencie śmierci była w zaawansowanej ciąży.

Od lipca 1942 r. rozpoczęły się w Polsce niemieckie "polowania na Żydów"; każdy, kogo Niemcy złapali poza gettem, był rozstrzeliwany.

Nie ominęło to Markowej. Wieś zamieszkiwało kilka rodzin żydowskich. Latem 1942 r. niemiecka żandarmeria zaczęła je zabierać do aresztu i wiadomo było, że w następnych dniach tych ludzi czeka śmierć.

Od kiedy Józef Ulm i jego żona Wiktoria przygarnęli pod swój dach dwie rodziny żydowskie: Szallów i Goldmanów, razem 8 osób – nie wiadomo. Wszyscy oni mieszkali przypuszczalnie na strychu przez 2 lata. Gospodarze nie brali od nich wynagrodzenia; wszystkie kosztowności pozostały przy ukrywających się. Żydzi pomagali Ulmom w pracach, ale tylko tych, które mogły być wykonywane w ukryciu, więc na przykład w garbowaniu skór, czym Józef dorabiał na potrzeby domu.

Ulm liczył trochę na oddalenie swego domu od innych zagród Markowej oraz na solidarność sąsiadów, nie mogących nie zauważyć pewnych symptomów, po których można było przypuszczać, że Ulmowie nie są w domu sami.

Nie wiadomo do dziś, pomimo zebrania obszernej dokumentacji dotyczącej losów wojennych Markowej, kto i w jakich okolicznościach zadenuncjował Ulmów.

24 marca 1944 r., bardzo wczesnym rankiem, rozegrał się dramat.

Niemcy wpadli do uśpionego jeszcze domu. Zastrzelili ukrywających się i gospodarzy (Wiktoria oczekiwała za kilka dni narodzin siódmego dziecka), na końcu ich dzieci. "Ja pamiętam tamtą noc" – mówi mieszkanka Markowej. "Nie widziałam, ale słyszałam. Najbardziej było przerażające to, jak zastrzelili rodziców. Na całą wieś słychać pewnie było to, co ja słyszę do dzisiejszych dni – wołanie i płacz dzieci. Coraz cichsze. Tak, za każdym razem, kiedy rozlegał się strzał, wołania były cichsze, bo ich już ubywało. Aż wreszcie umilkły".

„Przed chałupę wyprowadzono też Józefa i Wiktorię i tam zastrzelono. Wśród krzyków i płaczu żandarmi zastanawiali się, co zrobić z szóstką dzieci. Po krótkiej naradzie Dieken zdecydował, że je także należy rozstrzelać. Trójkę lub czwórkę dzieci własnoręcznie zamordował Kokott. Krzyczał przy tym: patrzcie, jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów. Od kul zginęły wszystkie dzieci Ulmów: Stasia, Basia, Władziu, Franuś, Antoś, Marysia i siódme w łonie matki, która właśnie zaczęła je rodzić.”

Dodam, że po odkopaniu grobu rodziny Ulmów, znaleziono tam ciała siedmiorga dzieci. Siódme dziecko urodziło się po zastrzeleniu matki.

Mimo tej tragedii, w Markowej wojnę przeżyli: rodzina Barów, rodzina Riesenbachów, rodzina Weltzów, rodzina Lorbenfeldów, rodzina Cwynarów i Jakub Eihom – razem 17 osób.

czwartek, 25 czerwca 2009

Moja kochana Polska

Poniżej zamieszczam fragment jednego z odczytów Matki Urszuli Ledóchowskiej wygłoszonego w Kopenhadze w 1916 roku na rzecz pomocy ofiarom wojny w Polsce .

Matka Urszula Ledóchowska byla córką polskiego patrioty i Szwajcarki. W jej domu rodzinnym mówiło sie po niemiecku i wpajało miłość do Polski.

Bardzo mnie ponizszy fragment poruszył.


"Moja ukochana Polska była piękna, bogata, urodzajna, była potężna i wielka, wolna i dumna - zbyt wolna może, ale wolność jest tak piękna i tak szlachetna, że chce się ją mieć wszędzie i dla wszystkich. Mój kraj był obrońcą uciśnionych i nieszczęśliwych. Bohaterowie polscy z radością przelewali swą krew za każdą sprawę wielką i szlachetną. Nasz biały orzeł, w jasnej aureoli chwały, rozwijał zawsze swoje skrzydła w regionach ideału (...)

Ale potem nastał dzień żałobny, cierpienia. Dusze zbyt łatwowierne usłuchały złych doradców, zaufały fałszywym przyjaciołom i spadło nieszczęście na ten kraj, który rozciągał się od Bałtyku aż po Morze Czarne. Godzina upadku wybiła! Kraj został podzielony na trzy części, a dumni Polacy, którzy nigdy nie zaznali jarzma, okuci zostali w kajdany i zdani na wolę swych zwycięskich ciemiężców. To pociągnęło za sobą ruinę finansową; naród został skazany na ciemnotę, ignorancję, mogłabym powiedzieć - zbydlęcenie, nasz język na prześladowanie, a cała narodowość na najcięższy ucisk.

O tak, źródła naszych cierpień nie da się wyczerpać! Im dalej posuwamy się na tej naszej "via dolorosa", cierpienia stają się bardziej dotkliwe. Któż zdoła policzyć wszystkich męczenników cierpiących z miłości dla Ojczyzny, zmarłych śmiercią haniebną za to, że walczyli o wolność dla Polski? (...) Ileż tajemnic mogłaby wyjawić ta ziemia, okryta krzyżami i grobami, gdzie spoczywa tyle wielkich polskich serc (...) A jednak wszystko co było straszne, jest tylko cieniem obecnej rzeczywistości!

Czymże jest Polska dzisiaj? - Grobami, ruinami, skąd wznoszą się okrzyki boleści i płaczu. Jest pustynią i cmentarzem... "O wy wszyscy, którzy idziecie, przyjdźcie i zobaczcie czy jest boleść, jako boleść moja?" Głos dzwonów żałobnych drżeniem napełnia powietrze.
O, moja Polsko umiłowana, czyż to twój grób, ten zimny grób otwiera się przed tobą?

Wielkim i dumnym był mój kraj! Ach, czyż zrozumiecie czym jest poniżenie, upokorzenie dla tego, kto znał wielkość i chwałę? Moja Polska była potężna i wielka w epoce Jagiellonów; kłaniały się przed nią narody, prosząc o pomoc i poparcie, sąsiedzi prosili ją o królów, ludy barbarzyńskie drżały na widok zbliżającego się rycerstwa polskiego; cała Europa musiała z wdzięcznością pochylić głowę przed obrońcą Wiednia i zagrożonego chrześcijaństwa.

A potem przyszło gorzkie, straszne i trudne upokorzenie! Ujarzmiona Polska musiała pochylić tak dumnie dawniej wzniesioną głowę przed nowymi panami, została zdeptana i zmiażdżona.

A dzisiaj? Dzisiaj, okryta łachmanami, jest jak ten żebrak przy drodze co wyciąga drżącą z bólu rękę do przechodniów i przyjmuje jałmużnę, którą jej rzucają z gestem niecierpliwości, a często pogardy ci, którzy nie zaznali głodu, zimna, ani nędzy. Jak ten niewolnik przechodzi z rąk jednego pana w ręce drugiego i musi w milczeniu znosić złe traktowanie (...) Nic już więcej nie może, jak tylko wznieść swoje serce do Wszechmocnego i wołać drżącym z oburzenia głosem: Dokądże, Panie, ach dokąd? (...)"

Czy widzicie alegorie do dzisiejszego stanu Polski?



W warszawskim Domu Spotkań z Historią mozna oglądać wystawę unikalnych zdjęć stolicy z czasów okupacji niemieckiej podczas I Wojny Światowej
fot. Willy Roemer (niemiecki żołnierz - fotograf), Warszawa 1916


środa, 10 czerwca 2009

Nasze 10-kilometrowe spacery

Obok fontanny z pingwinami.

W drodze do lasu.

W drodze do lasu.

Obok swiatyni zburzonej podczas II wojny swiatowej.

Hamburki kanal.

Dokarmianie hamburskich kaczek.

Na spacerze.

piątek, 5 czerwca 2009

Polsko

Utwor Wojciecha Kilara do filmu "Rodzina Polanieckich"
Link
Polsko
Kocham Cie bardzo
choc czasem mnie ranisz
choc nie wszystkie Twoje dzieci
moimi sa bracmi, moimi siostrami
zal mi Ciebie
wysmiana
i tesknie
i do miejsc swietych powrocic chce
na kolanach
ale nie wiem
czy do tej z dziecieca wiara
Polski powroce
czy do tej przez wieszczow opiewanej
do tej dumnej ze swych duchowych zwyciestw
dzis
kiedy Twoje dzieci
za Ciebie sie wstydza,
kiedy dzieci Twoje
swej historii sie brzydza
szargaja Twe imie
do takiej powroce
na oltarzu kwiat zloze
i pomodle sie w ciszy
"ocal nas wieczny Boze"


Jan Matejko, Rejtan na sejmie warszawskim 1773 roku.

piątek, 29 maja 2009

kocham

za kazdym razem
kiedy to mowie
znaczy to dla mnie tak wiele


https://www.1st-art-gallery.com/thumbnail/116377/1/Sara-Wird-Tobias-Zugefuhrt.jpg
Przyprowadzenie Sary do Tobiasza ,Felix Schadow (Niemcy, XiX w.)

Biblijna historia Tobiasza i Sary chwytala mnie zawsze za serce.

czwartek, 28 maja 2009

wysluchaj

bedac wdzieczna za to
co jest i bylo
ze lzami w oczach czasami
czasami za cicho
czasami za malo
dziekuje rowniez za tych
ktorzy nie dziekuja
przepraszam za tych
co nie rozumieja
modle sie za tych
ktorzy jeszcze nie
caly czas z nadzieja
ze oni kiedys sami

wysluchaj mnie
Panie





Tak modla sie dzieci anglojezyczne przed pojsciem spac.
Mnie osobiscie zawrocol w glowie ten misiek. Nasza Laurenka przedstawia Bogu w modlitwie rowniez swoje miski i lalki, bo to sa jej dzieci.

poniedziałek, 25 maja 2009

Kilka zdjec

Objecalam kiedys zdjecia. Od czasu kiedy robilismy te zdjecia minelo poltora miesiaca i nieco sie zmienilo w mieszkaniu. Przybylo mebli i prawie zrobilismy kuchnie.


Laurenka czyta i rysuje


Laurenka w pokoju dzieciecym


Laurenka przeglada sie w lustrze (na lustrze jest odbita kopia obrazu Alfreda Muchy)(zdjecie wkleilo sie niestety nieodwrocone)


Antos w pokoju dzieci


Na balkonie


W pokoju dziennym


wtorek, 19 maja 2009

pylki, co nic nie znacza

Posluchaj - Beethoven "Sonata ksiezycowa"

malenki pylek
nie ma w sobie nic
z czystosci krysztalu
- choc bialy -
czuje w malosci swojej
ze swiat od niego zalezy
widzi go w sobie
wokol
i w braku swietosci
coz moze pylek?
prosic o sile
o swiatlo w mroku
o milosc do ludzi
pylek, co nic nie znaczy
dla swiata


Siewca.
Leon Wyczolkowski, Siewca (1896)

piątek, 15 maja 2009

krzyz - maszt wsrod burzy

smutny widok z okna
gdy patrzy sie w dusze przechodzacych ludzi
tu idzie samotnosc z pieskiem,
tam uzaleznienie z samotnosci
porzucenie, cale mnostwo porzuconych ludzi
szukam Boga
gdzie przechadza sie Bog w tym ogrodzie?
ale to tylko zludzenie raju
moze na miejscu wiecznego spoczynku
Chrystusa pochylonego nad grobem zobacze
ale i tu pustka - nie ma krzyzy
koscioly puste niemal
starzy ludzie samotni
w wielkich domach placza
jakby nie zrodzili nikogo
w sercach ich dzieci nie zrodzil sie Chrystus

zapomniano Boga, zapomniano czlowieka





wesprzyj glowe o krzyz

środa, 8 kwietnia 2009

Nowe mieszkanie

Minol miesiac od tego, jak zamieszkalismy w nowym mieszkaniu. Otrzymalismy je w stanie surowym zamknietym. Ja polozylam tapety, Wojtek panele. Wyszukalam meble, a Wojtek je przywiozl do domu. Meble mamy w wiekszosci uzywane, ale bardzo ladne - my tak uwazamy.
Drobiazgi do nowego mieszkania, obrazy, lustro znalazlam na flohmarkcie. Wybieralam rzeczy, ktore beda pasowaly do calosci. Nie jestesmy fanami nowoczesnego stylu w urzadzaniu, wiec nadalismy naszemu mieszkaniu nieco starszy charakter.
Poprzednie mieszkanie (wymodlone przez nas) bylo juz umeblowane i bardzo ciasne. Dziekowalismy za nie Bogu wiele razy, ale nie bylo to "nasze" mieszkanie. Obecne lokum jest "nasze", poniewaz sami je urzadzamy. Jeszcze zostalo sporo do zrobienia np. kuchnia.
Mamy tez calkiem nowa lazienke (taka otrzymalismy).
Niedlugo zamieszcze zdjecia naszego mieszkania.

wtorek, 7 kwietnia 2009

Wielkanoc

Poniej link do pieknej piosenki:
Wonderful cross - Cudowny krzyz Michael W. Smith


Wbrew niemal powszechnej opinii i wewnetrznym odczuciom ludzi to nie Boze Narodzenie, a Wielkanoc jest najwiekszym swietem chrzescijan.
Bog - Jezus umarl ok. 2000 lat temu, abym ja i abys Ty nie zostal(a) zniszczona przez szatana.
Bog istnieje. Szatan istnieje.
Na krzyzu Jezus pokonal smierc, choc umarl. Po trzech dniach zmartwychwstal.
Kazdy z nas moze isc pod krzyz i tam zostawic swoje cierpienia, klopoty, slabosci i grzechy.
Jezus pomoze.
Jesli czlowiek jest wierny Bogu - On pomoze. Nie wystarczy
zostawic swoie klopoty pod krzyzem, trzeba zyc zgodnie z Bozymi przykazaniami (jesli wczesniej ktos nie zyl - trzeba zaczac tak zyc). Jesli ktos jest wierny Bogu - Bog jest wierny i jemu.
Zycie z Bogiem nie jest pozbawione klopotow, czlowiek nie staje sie automatycznie swiety, ale Jezus autentycznie pomaga. Klopotow jest mniej, w malzenstwie lepiej sie uklada, dzieci wychowuje sie lzej, wielu ludzi zostaje uzdrowionych z roznych chorob i uzaleznien, znajduje sie wyscie z trudnych sytuacji, itd. .

Mozemy wybrac Jezusa, albo odrzucic Jezusa. Zycie bez Jezusa jest dla niektorych przyjemne - dogadzaja swoim zmyslom, nie dbaja o bliskich, gardza ubogimi, karmia swoje uzaleznienia, unikaja zobowiazan. Przyjemnie. Na koncu takiego zycia, jesli czlowiek nie nawroci sie w pore i nie zmieni, czeka wieczny ogien, pozar - pieklo.
Pieklo istnieje.
Krzyz ratuje nas przed pieklem.

Wesolych Swiat zycze sobie i Wam.

czwartek, 19 lutego 2009

Drzewa

Drzew jest wiele.
Sa drzewa, ktore jako nasiona zostaly rzucone na dobra glebe w miejcu, gdzie bylo wystarczajaco cieplo i wilgotno, gdzie wiatr byl zawsze umiarkowany. Takie drzewa rosna szybko i prosto. Czuja sie piekne, sa zawsze spokojne o swoj los.
Sa drzewa, ktore jako nasiona zostaly rzucone na glebe w miejscu, gdzie nie bylo tak cieplo i wilgotno, a wiatr byl silny. Takie drzewa rosna krzywo. Nie czuja sie piekne i nie sa za takie uwazane, boja sie o swoj los, musza walczyc o to, aby nie zostaly wyrwane z ziemi z korzeniami.
Krzywe drzewa ida przez zycie przez wiart i deszcz. Smagane i wywracane powstaja i ida dalej.
Krzycza i swiszcza, az Los da im towarzysza, ktory je osloni.
Sa drzewa, ktore nigdy nie wystawiaja sie na dzialanie ostrego slonca, wiatru lub deszczu. Chca byc zawsze piekne i beztroskie. Wiatr nigdy nie swiszcze i nie krzyczy w ich galeziach, nigdy nie sa powalone zmeczeniem, nie chca sie narazac i oslaniac zadnego innego drzewa. Chca byc wolne.
Na koncu swojego czasu kazde z drzew pokaze sie Ogrodnikowi. Ogrodnik zas ceni najbardziej takie drzewa, ktore nie oszczedzaly swojej kory i galezi, te wysmagane, powyginane, ktore oslanialy inne drzewa i nie poddaly sie pokusie ucieczki przed niepogoda.


Afrykanskie drzewo

niedziela, 15 lutego 2009

Walentynki

Wczorajszy dzien sw. Walentego spedzilismy razem ... na malowaniu mieszkania, ktore jutro opuszczamy (przeprowadzka). Ostatnio tyle sie dzieje, moj maz ma tyle obowiazkow w pracy, zalatwiamy wiele spraw, ze ciezko bylo znalezc czas na pobycie razem. To malowanie do 2.30 w nocy bylo jak romantyczne spotkanie.
A wczesniej tak nam sie nie chcialo malowac ...




Good housekeeping, 1958

środa, 4 lutego 2009

Spacer po Hamburgu

W ostatni weekend miałam przyjemność spacerować po Hamburgu z naszą kuzynką Justynką.
Odwiedziłyśmy Ratusz na Starym Mieście, kościół farny św. Piotra (tam pewien miły starszy człowiek opowiedział nam krótko historię kościoła), Muzeum Celne (Zollmuseum), kościół św. Katarzyny - troszkę zaniedbaną, ale piękną średniowieczną budowlę (XIII w.) , kościół-pomnik św. Mikołaja - ruiny przepięknego gotyckiego kościoła zburzonego w 1943 roku oraz podziemia tegoż.
Hamburg jako jedno z najstarszych miast Niemiec obfituje w miejsca ciekawe i warte odwiedzenia.
Mamy nadzieję na kolejne spacery po Hamburgu.

Justynka na jednym z pięknych hamburskich mostów.
Ja - Zollmuseum - obok wypchanego wilka, którego przemytnikom odebrali celnicy.




poniedziałek, 26 stycznia 2009

Rzeżnik

Barack Obama - pierwszy czarny prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki - przeciwnik wojny w Iraku i bazy Guantanamo stwierdził już podczas kampanii wyborczej w 2007 roku, że pierwszą ustawą jaką podpisze jako prezydent będzie ustawa FOCA zezwalająca na aborcję w każdym trymestrze i z każdego powodu, będzie miała ona moc prawną przewyższającą prawa stanowe. Dozwolona będzie aborcja przez częściowe urodzenie, tzn. zabicie dziecka podczas porodu oraz dobijanie dzieci, które przeżyły aborcję. Nastolatki będą mogły bez przeszkód (nie powiadamiając rodziców) poddawać się zabiegowi, zostanie zniesiony też czas na zastanowienie się. Sprzeciw wykonania aborcji będzie karany.

Dlaczego za punkt honoru stawia sobie Obama tę ustawę jako pierwszą?
- Lobby aborcyjne jest w Ameryce bardzo silne. Lekarz dokonujący aborcji zarabia kilkaset dolarów na godzinę i zabijanie dzieci (a on wie najlepiej "co" zabija) przynosi mu wymierne profity.
Z części swoich pieniędzy finansuje później np. demokratę Obamę.


Dlaczego Amerykanie głosowali na rasistowskiego prezydenta (sympatyzował z rasistami oraz komunistami)?
- Czarni głosowali na niego, ponieważ widzieli tylko czarny kolor jego skóry, biali - ponieważ obiecał im nowy American Dream, a wielu z nich jest po prostu za aborcją (nawet tak brutalną).
I tu nasuwa się nowe pytanie: Jak konserwatywni Amerykanie mogli zagłosować na kogoś, kto jest tak liberalny?

Barack Obama nie uznaje nienarodzonych za ludzi, tak jak nie uznawano kiedyś za ludzi czarnych niewolników. W niektórych stanach Murzyna można było bezkarnie zabić lub sprzedać, Murzyni nie byli uważani za obywateli, nie mieli praw.


(nie znam autora zdjęcia)
24.01.09

Zgniłe owoce

Długo zastanawiałam się nad tym, czy pisać na ten temat i doszłam do wniosku, że trzeba.
W ubiegłym roku w niemieckich księgarniach ukazała się książka pt. "Deutschlands sexuelle Tragödie" ("Niemiecka seksualna tragedia") autorstwa pastora Bernda Siggelkow i Wolfganga Bueschera. Podtytuł brzmi "Gdy dzieci nie uczą się, co to jest miłość".
Książka jest zbiorem wywiadów na temat rodziny i seksu z 33 uczniami w wieku od kilku do kilkunastu lat.
Autorzy przedstawiają dzieci z rozbitych rodzin, z których wiele nie doświadczyło w życiu miłości rodziców, a niektóre nie wiedzą nawet, co to znaczy być przytulonym. Dzieci te nie wiedzą, co to szacunek lub sfera prywatna. Przypadki przedstawione nie dotyczą na szczęście 100% niemieckich dzieci, ale pokazują dokąd to społeczeństwo zmierza,
gdy dzieci zostawione są same sobie i gdy konfrontuje się je z rzeczami, które są dla nich za trudne "do przerobienia". Autor książki mówi w wywiadzie telewizyjnym: "Nasz kraj tego nie przeżyje".

Oto niektóre z szokujących fragmentów publikacji:

"Jedenastoletnia dziewczynka czuje się brzydka, ponieważ nigdy jeszcze nie spała z chłopakiem."
"Szesnastolatek uprawia seks grupowy ze swoją matką."
"Siedemnastoletnia Jessie chodzi od dawna ze swoją 15 lat starszą matką do klubów aby poznawać mężczyzn. Jessie mówi, że spała już z 51 mężczyznami, swój pierwszy raz przeżyła w wieku 12 lat. Jej mama lubi młodych chłopców i czasami sypia z ex-przyjaciółmi swojej córki. Czasami uprawiają seks grupowy."
"Ośmioletni Wiktor obejrzał pierwszy film porno w towarzystwie mamy w wieku ośmiu lat. Jego mama uważa, że treść takich filmów jest czymś naturalnym dla człowieka."

Autorzy książki uważają, że rozmawianie o seksie już przestało być tabu, ale za to tabu jest rozmawianie o skutkach rozwiązłości seksualnej, a ja dodam, że i o wstrzemięźliwości również.
W Niemczech powstają ostatnio ośrodki pomocy dzieciom - katolickie i protestanckie.
Autor książki założył w 1995 roku taki ośrodek "Arka" w Berlinie. Dziś jest już kilka takich ośrodków.

W Polsce mówi się ostatnio o potrzebie edukacji seksualnej dzieci (nawet małych).
Niemcy już dawno konfrontowali swoje dzieci z tą tematyką i wcale nie jest lepiej, jeśli chodzi o moralność i życie seksualne - jest gorzej. Więcej chorych wenerycznie, więcej ciąż u nastolatek, więcej samotnych matek, więcej rozwodów, więcej zboczeń. Tutaj jest ogólnie dostępna pornografia, antykoncepcja i aborcja. Dzieci wiedzą o seksie bardzo dużo (również z pisemek dla młodzieży), ale nie wiedzą, co to prawdziwa rodzina, miłość, wierność, czekanie na seks.
Jedni ludzie drwią z moralności, rodziny, czystości, wiary, a inni (przeważnie chrześcijanie) zajmują się później ich zdemoralizowanymi dziećmi i wnukami. Sama byłam wolontariuszką (jedną z wielu tzw. ciemnych katoliczek i katolików z ciemnogrodu) przy kilku katolickich ośrodkach zajmujących się dziećmi zostawionymi samymi sobie. Ośrodki te prowadziły siostry Urszulanki i księża Salezianie.
Słyszałam, że do furty sióstr w środku nocy przybiegały dzieci z domów, w których źle się działo i były zawsze przyjmowane. W Polsce wiele parafii i klasztorów prowadzi taką działalność, ale niestety ludzi tych się nie pokazuje w mediach, bo po co pokazywać ciemnogród.
Drwijmy z moralności, a zobaczymy zgniłe owoce na następnych pokoleniach.
Uczmy dzieci szacunku do ludzi, szacunku do seksualności oraz wiary ojców, a będą szczęśliwe.
Mąż niech szanuje żonę, a żona męża. A jeżeli ktoś ma z tym trudności, niech idzie na terapię i modli się. Będzie lepiej.



Okładka książki.
2.01.09

Rodzice i córka

Zanim zaczniesz czytać, kliknij na ten link, a w czytaniu będzie towarzyszyła Ci muzyka.

http://pl.youtube.com/watch?v=XPjBOMS41eM

- piosenka TGD "W cieniu Twoich rąk"

Ostatnio natknęłam się na tekst mówiący m.in. o wychowaniu córek- wywiad z Markiem Dziewieckim.

Przytoczę kilka fragmentów:

"- Bycie Bożą księżniczką kształtuje się od dzieciństwa. Zadaniem ojców jest ochraniać córki, otaczać je czułością,podziwem i szacunkiem. Wtedy mają one dobry wzór mężczyzny i tym kryterium mierzą kandydatów na mężów. Dojrzała nastolatka nie szuka kopii swojego taty, ale kogoś równie dojrzałego, troskliwego i szlachetnego. Dla dziewczyny, która nie ma prawidłowego wzoru ojca,każdy chłopak może wydawać się księciem z bajki. Podobnie jak dla ludzi nieszczęśliwych szalenie atrakcyjny wydaje się alkohol.

- Mając ojca alkoholika, dziewczyna wybiera zwykle męża z podobnym problemem...

- Niestety, tak często się zdarza. Dziewczyna z rodziny, której rodzice byli alkoholikami, całym sercem marzy o odpowiedzialnym i trzeźwym mężu, a często wybiera innego kandydata,gdyż sądzi, że wie, jak z nim postępować. Wierzy, że nie popełni błędów swojej mamy i że go uratuje. Zwykle właśnie wtedy przegrywa...

(...)

- Rodzice są zwykle przekonani, że łatwiej jest wychować córkę niż syna. Córki są bardziej posłuszne, pracowite,zdyscyplinowane. Nie jest to jednak prawdą, gdyż córka jest bardziej niż syn wrażliwa na zranienia emocjonalne i moralne, na kryzysy rodzinne, a także na negatywny wpływ środowiska. Mocniej przeżywa własne słabości i rozczarowania. Potrzebuje nieustannych znaków miłości i troski, serdecznych rozmów i słów otuchy. Potrzebuje rodziców, którzy z czułością i dyskrecją wsłuchują się w jej radość i łzy, w jej słowa i milczenie, w jej wrażliwość i lęki, w jej poczucie osamotnienia czy bezradności. Wychowanie córki to pomaganie, by stała się „artystką”, anie „rzemieślnikiem” w przeżywaniu i wyrażaniu człowieczeństwa. To naprawdę towarzyszenie w narodzinach drogocennej perły...

- Na czym polega specyficzna rola matki w wychowaniu córki?

- Wychowanie córki wymaga obecności obojga rodziców,jednak o niektórych sprawach córka chętniej rozmawia z mamą. Głównie od niej — na zasadzie utożsamiania się lub na zasadzie buntu! — córka uczy się bycia kobietą, a także sposobu odnoszenia się do samej siebie i do innych ludzi. Roztropna matka pomaga córce w stawaniu się prawdziwą kobietą, która fascynuje dobrocią i głębią duchową, a nie tylko zewnętrznym wdziękiem. Uczy ją poczucia wartości i godności oraz szacunku do samej siebie. Najpierw jednak przygotowuje córkę na przyjęcie „niespodzianki”, jaką jest osiąganie dojrzałości płciowej oraz uczy ją cieszyć się swoją urodą w taki sposób, który nie prowokuje mężczyzn. Towarzyszy jej też w czekaniu na tego jedynego mężczyznę,który potrafi dochować miłości i wierności na zawsze. Córka najlepiej rozwija się wtedy, gdy jest kochana przez mamę, która cieszy się swoją kobiecością i która jest świadoma własnej godności.

- A jaki może i powinien być wkład ojca w wychowanie córki?

- Tata to pierwszy mężczyzna, z jakim córka ma bliski i stały kontakt. Wszystko jednak zależy od tego, jaki jest to kontakt. Córka może być bowiem dla swego taty prawdziwą królewną albo kimś, kto jest ignorowany, a nawet bity i poniżany, jak to ma miejsce na przykład w wielu rodzinach alkoholików. Dojrzały ojciec zaciekawia córkę swoją męską innością i daje jej poczucie bezpieczeństwa. Ojciec niedojrzały przeraża i zniechęca do kontaktu z mężczyznami. Nieobecność lub zła obecność ojca sprawia, że córka odczuwa bolesną pustkę, jest dosłownie głodna czułości i bliskości serdecznego mężczyzny. W konsekwencji łatwo uzależnia się od mężczyzn. Szuka u nich czułości,jakiej nie doznała od własnego ojca.

Dojrzały ojciec buduje więź z córką w kontekście emanującej miłością i szacunkiem więzi z żoną. Dzięki temu córka uczy się integrować swoją przyszłą rolę żony i matki. W okresie dorastania tata towarzyszy jej w odkrywaniu kobiecości i w budowaniu czystych więzi z chłopcami. Gdy córka cieszy się jego całkowitą dyskrecją i czułym oraz cierpliwym wsparciem, wtedy nie szuka przypadkowych i płytkich znajomości z mężczyznami. Właśnie dlatego potrafi wychować sobie dobrego kandydata na męża i krytycznie obserwować jego zachowania nawet wtedy, gdy jest w nim bardzo zakochana. W oparciu o więź z tatą córka tworzy sobie podstawowe wyobrażenie o mężczyznach i o sposobach kontaktowania się z nimi. Jeśli to wyobrażenie jest jednostronne czy zupełnie błędne, trudno będzie je skorygować w dorosłym życiu...

- A jeśli rodzicom wydaje się, że ich trud idzie na marne?

- Jeżeli rodzice szlachetnie wychowali swoje potomstwo, to owoce przyjdą. Dorastające dzieci, błądząc, czasem muszą trochę pocierpieć, by zmądrzeć, ale dobre rady i modlitwy rodziców przyniosą pozytywny skutek. Trzecim, obok miłości i wymagań, warunkiem mądrego wychowania jest demaskowanie zagrożeń. Warto rozmawiać o tym,co złego dzieje się w szkole czy w środowisku rówieśniczym. Trzeba chronić dzieci przed chorą filozofią życia lansowaną przez liberalne media."

To co zostało przytoczone powyżej na temat wychowania córki nie jest zawsze łatwe w realizacji, ale warto i nawet trzeba się starać.


Nasza córeczka skończyła dziś nad ranem 4 latka. Niecałe 5 lat temu dostaliśmy dziecko - wielki dar. Możemy ją kochać i możemy się nią opiekować. Dzięki Ci Boże i pomagaj nam.



Nasza córeczka też dostaje kwiaty od taty
(tak bez okazji).
14.01.09